Obserwatorzy

About Me

Tyle już was było

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.
czwartek, 25 grudnia 2014

Jeszcze zdążę! - czyli wigilijne last minute

Nie każdy lubi święta. To fakt.
Sama zaliczam się do tej bardziej lub mniej zaszczytnej grupy. 
Zauważyłam podnoszący się ogólnonarodowy hejt na Boże Narodzenie. Ale skąd się to wzięło?
Bronię się na wstępie - wyjątkowo w tym roku nawet za bardzo nie marudziłam i starałam się trzymać gębę na kłódkę. Miałam inne problemy, więc te świąteczne zepchnęłam na boczny tor.
Ileż można słuchać świątecznych reklam o promocjach na karpia za 9.99 zł?
"Last Christmas" po raz miliardowy od urodzenia?
Ilość świeczek w kształcie choinek, bałwanków, czekoladowe mikołajki zalegające na sklepowych półkach od początku listopada. Lepienie uszek i pierogów do wigilijnego wieczora. Kupowanie i pakowanie prezentów na ostatnią chwilę. Kłótnie ze wszystkimi dookoła, o wszystko. A kolędy? Te działają na mnie jak płachta na byka. Gorzej, kiedy w domu mama zaczyna je śpiewać. W tym roku dołączyła do niej babcia ... Także wyobraźcie sobie. Mnie. W roli byka (w zasadzie jestem zodiakalnym bykiem, co może tłumaczyć niektóre zachowania).

Po co to wszystko? Dla kilku godzin wigilijnej kolacji? Chwili bardziej lub mniej szczerych życzeń, uścisków? Później i tak nie możesz patrzeć na całe jedzenie, które gotujesz od tygodnia, a przez następny będziesz je w siebie wciskać. 
W tym roku nawet ze sprzątaniem nie wyszło mi tak, jakbym chciała. Zamiast tego uciekam do łóżka (o ile to możliwe) i próbuję odespać ostatnie 12 miesięcy. Niejaką ucieczkę gwarantuje mi piesia (sunia) sąsiadki, którą się opiekuję przez dwa dni.
W ferworze przedświątecznej krzątaniny bardzo chętnie wyrwałam się na szybki szalony trip do Wrocławia. 
Pamiętacie mojego kolegę, który był w Grecji, tego z wpisu o pewnikach?
Zapomniałam, że jest z nim tak fajnie. Potrzeba mi było trochę rozrywki, pośmiania się ze wszystkiego.

U mnie Bożonarodzeniowy Hejt zaczął się...w zasadzie kilka lat temu. Za dzieciaka było jeszcze nieźle. Mimo iż ledwo pamiętałam moich dziadków (rodzice mamy), rodzina potrafiła mi jakoś wynagrodzić ich brak. Z resztą, jak na inteligentną małą dziewczynkę ( :)) wyjaśniłam sobie parę spraw. Kilka lat temu wyprowadzili się moi bracia. Dzień przed Wigilią. Od tej pory święta tylko z rodzicami nie cieszą mnie. Owszem, średni brat przychodzi z żoną (później), teraz z moim chrześniakiem. Ale co z tego? Posiedzą, pogadają, a my znowu zostajemy sami "jak te na weselu". 

Ehh... Mój brat mawia, że zmieni mi się, kiedy sama założę rodzinę. Skoro on tak mówi (a brat prawie zawsze, z małymi wyjątkami, ma rację ;)) pewnie tak się stanie.

Co najbardziej mnie śmieszy?? Wysyp świątecznych selfie
Zyliard zdjęć choinek na snapchacie.
Ludzie. Jaką przyjemność czerpiecie z rozplątywania lampek? Skąd??
Mnie też pochwalono za strój, co nie zmienia faktu, że nie zrobiłam sobie serii zdjęć przy choince, pod choinką, z prezentem, z babcią, z ciastem czy z karpiem w wannie.

Chyba nie nadaję się do dzisiejszych czasów.


O reszcie ... opowiem później. Jeszcze może się trochę zdarzyć (nim wyjadę).

Mimo wszystko, życzę Wam wszystkiego najlepszego. Sobie również.
Dużo jedzenia, dużo snu i żeby kawa wreszcie zaczęła działać.
Seksu i pieniędzy.
Alkoholu - ten nigdy nas nie zawiedzie :P
Zdanej matury - może sobie wywróżę.
Wspaniałych przyjaciół - tych już mam, ale może ktoś z Was ich potrzebuje.
Weny - też tej do życia; głównie sobie życzę, żeby pisanie postów szło mi szybciej ;)
Uśmiechu i pogody ducha - aby podróż przez mroki życia nie była aż tak trudna.

Przed Sylwestrem się odezwę, a tym czasem zostawiam Was, mimo wszystko, ze świąteczną piosenką.
Mama byłaby zła, że "amerykańskie gówno" puszczam.
Brytyjskie jeśli już. Jedno z ładniejszych dzieł. I jeszcze świetny zespół.


Bez odbioru!

0 komentarze: