sobota, 6 grudnia 2014
Leczy czy nie leczy ??
Przez całe zatracenie szkołą, rodziną, związkiem... życiem... zapomniałam znaleźć chwili dla siebie, żeby tu napisać.
Można by rzec: uroki młodości. Jednak żaden frazes czy powiedzonko nie zrekompensują mi złamanego serca i zaprzepaszczenia prawie czterech miesięcy życia.
Już sam sposób, w jaki to zrobił. Umotywowanie decyzji? Żadne. A z szoku nie byłam w stanie sklecić sensownego pytania.
Jednym z niewielu plusów całej tej gównianej sytuacji jest fakt, iż przekonałam się, że mam wokół siebie ludzi, na których mogę liczyć. Mój brat i bratowa, przyjaciółki, nawet ojciec. Nie zostawili mnie samej.
Wczoraj byłam zła, nie płakałam, może dlatego, że byłam między ludźmi, przy moim chrześniaku nie da się siedzieć z nosem na kwintę. Dzisiaj ryczę cały dzień.
Jakie to niesamowite: w jednej chwili osoba, którą kochasz staje się całkowicie obca. Wystarczy jeden moment. A ja nie mam nic do gadania.
Jestem trochę zła, owszem, bo nie dałam mu żadnego powodu, żeby kończyć. Nie mówiłam też, że to TEN JEDYNY, do KOŃCA ŻYCIA, jednak miałam nadzieję na coś dłuższego.
Kołacze mi się jeszcze w głowie, że może zechce wrócić. Nie wiem. Najgorsza jest świadomość, że znajdzie inną. Inna będzie go całować, przytulać, szeptać czułe słówka. A on jej będzie mówił to co mnie: kocham cię (powtarzane ile tylko się da), dobrze mi z tobą, cieszę się, że cię mam, nie chcę cię nigdy stracić.
Widać nie zawsze trzeba oglądać się na innych.
Podobno czas leczy rany.
LemON - Jutro
Żadnego końca świata dziś nie będzie!
Bo w Tokio jest już jutro
Wciąż waham się
Wciąż chce cię mieć, chce
Chce pewność absolutną
Gdy zechcesz iść
To nie patrz w dal
Zrób jeden krok do przodu
Bo ten nasz świat jest pełen wad
I jest pełen gniewu
Można by rzec: uroki młodości. Jednak żaden frazes czy powiedzonko nie zrekompensują mi złamanego serca i zaprzepaszczenia prawie czterech miesięcy życia.
Już sam sposób, w jaki to zrobił. Umotywowanie decyzji? Żadne. A z szoku nie byłam w stanie sklecić sensownego pytania.
Jednym z niewielu plusów całej tej gównianej sytuacji jest fakt, iż przekonałam się, że mam wokół siebie ludzi, na których mogę liczyć. Mój brat i bratowa, przyjaciółki, nawet ojciec. Nie zostawili mnie samej.
Wczoraj byłam zła, nie płakałam, może dlatego, że byłam między ludźmi, przy moim chrześniaku nie da się siedzieć z nosem na kwintę. Dzisiaj ryczę cały dzień.
Jakie to niesamowite: w jednej chwili osoba, którą kochasz staje się całkowicie obca. Wystarczy jeden moment. A ja nie mam nic do gadania.
Jestem trochę zła, owszem, bo nie dałam mu żadnego powodu, żeby kończyć. Nie mówiłam też, że to TEN JEDYNY, do KOŃCA ŻYCIA, jednak miałam nadzieję na coś dłuższego.
Kołacze mi się jeszcze w głowie, że może zechce wrócić. Nie wiem. Najgorsza jest świadomość, że znajdzie inną. Inna będzie go całować, przytulać, szeptać czułe słówka. A on jej będzie mówił to co mnie: kocham cię (powtarzane ile tylko się da), dobrze mi z tobą, cieszę się, że cię mam, nie chcę cię nigdy stracić.
Widać nie zawsze trzeba oglądać się na innych.
Podobno czas leczy rany.
LemON - Jutro
Żadnego końca świata dziś nie będzie!
Bo w Tokio jest już jutro
Wciąż waham się
Wciąż chce cię mieć, chce
Chce pewność absolutną
Gdy zechcesz iść
To nie patrz w dal
Zrób jeden krok do przodu
Bo ten nasz świat jest pełen wad
I jest pełen gniewu

0 komentarze:
Prześlij komentarz